Z żydowskiego na ludzkie

Październik 23rd, 2014 by darek

Wczoraj w Klubie Trójki rozmawiałem z Mikołajem Grynbergiem.
Mikołaj napisał trzy książki-rozmowy.
Najpierw to byli zwiedzający (?) obóz zagłady. Potem rozmawiał z „Ocalonymi z XX wieku”. A teraz z ich dziećmi.
Pierwsza książka nosi tytuł: „Auschwitz. Co ja tu robię?” Ostatnia: „Oskarżam Auschwitz”.
I znów to straszne słowo w tytule… A często i w życiu, w domu, w „żyłach, w których płynie dużo Auschwitzu” (tak mówi jeden z rozmówców Grynberga).
W Auschwitz można pozostać na zawsze.
Można też próbować z niego wyjść.
Grynberg słucha „opowieści rodzinnych” (podtytuł książki) i opowiada własną.
Empatia jest jego światłem, latarką, którą rozpoznaje drogę przez ciemność.
(Grynberg ma szczęście: może zadedykować książkę Tacie i podziękować w posłowiu Rodzicom za piękne dzieciństwo. Niektórzy z jego rozmówców przyznają się do nienawiści wobec swoich).
Empatia to „uniwersalny rozpuszczalnik”, jak to ktoś o niej powiedział.
Jest z nią jednak i ten problem, że się zamyka na innych, nieswoich; bywa, że zatacza ciasne kółka i zamyka w nich nas (nas: tych „lepszych”, tych „naszych”) izolując od „gorszych” innych.
Uważam, że to, co robi Mikołaj Grynberg, tłumacząc z żydowskiego na ludzkie, ma głęboki sens.
P.S.
Wczoraj po programie z niepokojem sprawdzałem skrzynkę pocztową. Obawiałem się, że listów w stylu: „Nasi rodzice też krzyczą przez sen” (prawda), więc „Niech Żydzi nie epatują swoimi nieszczęściami! Ile można o tym słuchać”.
(Opisałem najłagodniejszy wariant).
Nie było ani jednego takiego listu.
Dziękuję.

Poza boisko

Październik 18th, 2014 by darek

Napastnik biegnie tuż obok linii bocznej. Wypuszcza sobie piłkę daleko do przodu i mija obrońcę… wybiegając poza boisko.
Ta akcja przypomniała mi się, kiedy w Klubie Trójki rozmawiałem z prof. Benjaminem Barberem o przyszłości demokracji i nowej dystrybucji władzy, którą proponuje namawiając burmistrzów, żeby przejęli władzę nad światem, bo według niego tylko miasta poradzą sobie z globalnymi wyzwaniami, które przerastają dysfunkcjonalne państwa narodowe.
Być może rzeczywiście trzeba „wybiec poza boisko”?
A propos: w poniedziałek w Klubie Trójki będzie rozmowa z prof. Geraldem Huetherem, neurobiologiem z Getyngi.
Jego książka (napisana wspólnie z Ulim Hauserem) „Wszystkie dzieci są zdolne” to armaty ukryte w kwiatach.
Co Państwo powiedzą na takie oto zdanko:
„Złożone struktury w dziecięcym mózgu z pewnością nie mają szans rozwinąć się w tzw. ‘społeczeństwie konsumpcyjnym’, w którym wiedza i edukacja nie stanowią wartości”.
Albo na takie:
„Dzieci dowiadują się bardzo wcześnie, że są dla społeczeństwa przeszkodą i czymś niepożądanym”.
A, to zależy jakie!
Niedawno prowadziłem konferencję na temat ADHD. Wybitny znawca problemu, prof. Tomasz Wolańczyk, opowiedział o badaniach przeprowadzonych przez swoją magistrantkę w dwóch warszawskich gimnazjach. (Tak, wiem; za mała próbka, ale proszę posłuchać):
Kto dostaje wzorową ocenę z zachowania?
WYŁĄCZNIE dzieci depresyjne i lękowe.
„Dziecko lękowe dzieckiem marzeń”!?
I dla szkoły, i dla korporacji – i: ale może to za ostro, (oby!) dla rodziny?
To okropnie smutne, prawda?
Huether: „Społeczeństwo niemieckie (Uff! Co za ulga, nas to nie dotyczy*) ma poważny dylemat: wszyscy mówią o konieczności polepszania warunków życia naszych dzieci, jednak w praktyce wielu nie chce mieć z tym nic wspólnego”
I tak oto, jak głosi podtytuł książki Huethera i Hausera, „marnujemy wrodzone talenty”.
* Oto coś w rodzaju przypisu: relacja Marty Lipczyńskiej-Gil z frankfurckich targów książki. Najciekawszy jest fragment o nagrodzie za książkę dla dzieci.
Przesłanie: Rodzice boją się, że dzieci odpadną z wyścigu. Wywierają więc na dzieci presję. Dzieci przestają sobie radzić. Kto winien? Szukamy kozła ofiarnego. Są nimi nauczyciele. Owszem, szkoła jest wymyślona po staremu.
A tu – trzeba by wybiec poza boisko. A może w ogóle z takiej gry zrezygnować?

53

Październik 17th, 2014 by darek

Wczoraj miałem urodziny.
Dziękuję Państwu za listy i życzenia.
I za cierpliwość do mego niepisania tutaj.
No, cóż; dużo pracuję. (To brzmi jak: „O! Właśnie miałem do Ciebie zadzwonić”. Ale to prawda.)
Wciągnęło mnie pisanie inne. Pracuję nad wierszami. Tak, pracuję, a nie „ulegam natchnieniu”. Jak się skończyło 53, to wypada podejść do życia poważnie.
No to piszę. Tomik będzie nosił tytuł „Korespondent Małego Przeglądu”.
Bo „Mały Przegląd” dzieci i Korczaka, którego ostatni numer ukazał się 1 września 1939 roku, przetrwał w nadprzestrzeni i pozaczasie.
I ja teraz do niego wysyłam wiersze. Korczak ich wprawdzie nie chciał publikować, wolał reportaże i listy, ale jak widać zmienił zdanie.
Życzę sobie i Państwu, byśmy nie zatracili w sobie tego, co najpiękniejsze: bycia dzieckiem. I jego wiary w to, że serce świata i nasze serca biją we wspólnym rytmie.
Jeden z tych wierszy jest taki:

uczę się być królem

najpierw kupię błękitny
królewski atrament
potem go rzucę na głębokie
a on pójdzie na samo dno
z poselstwem
po koronę
(bo korona tam leży
w samiutkim środku morza)

i on mi ją przyniesie

będę królował
w złotej koronie

będę pisał błękitem
czernią ze światłem w środku

mgła

Październik 7th, 2014 by darek

pamięci Anny Przybylskiej

 
patrzę
przez mgłę
przez las
idę nad rzekę

i znikam

w lesie?
w rzece?
w chmurze?

blisko?
daleko?
w dole?
w górze?

“Trzy sny”, Filharmonia Kaszubska

Wrzesień 25th, 2014 by darek

Proszę spojrzeć na tę uśmiechniętą buźkę!

Tajemnica się jeszcze bardziej misteryzuje:

A tu się trochę materializuje i rozjaśnia, choć tylko przy księżycu:

Czytaj dalej »

DZIĘKUJEMY

Wrzesień 22nd, 2014 by darek

Siatkarzom!
I telewizji już dziękujemy.
Telewizja pokazuje różne rzeczy, na przykład „że jednemu psu gdzieś w Azji można przyszyć łeb od świni”, jak śpiewał niegdyś aktualnie,a teraz proroczo Jacek Kleyff.
Zwycięstwa naszych siatkarzy też pokazała, ale zaszyfrowała i kazała sobie za to płacić.
A to przecież (będzie cała litania):
święto – sukces – zwycięstwo – pięknie przeżywany patriotyzm – radość i inne pozytywne emocje – drużyna wspaniale współpracująca ze sobą i kierowana przez mądrych i charyzmatycznych liderów oraz wspierana przez kibiców – twarde i miękkie kompetencje.
Jednym słowem: społeczny Skarb.
Wciąż ( w telewizji akurat nie bardzo) mówimy o tym, że wyżej wymienione to nasza przyszłość i nadzieja, że potrzebujemy ich jak za przeproszeniem „kania dżdżu”.
„Jak smarować margaryną, telewizja transmituje”.
Trudno.
Ale i tak damy radę.

Dzień Dobry!

Wrzesień 8th, 2014 by darek

Wróciłem z wakacji i zaraz Państwu coś powiem:
TEDxMarszałkowska

DWUNASTKA

Sierpień 14th, 2014 by darek

Jutro raniutko wyjeżdżam na wakacje.
Reisefieber i ostatnie przygotowania.
Jeszcze tylko Klub Trójki (zapraszam!)
I przy okazji porządki.
Ostatnich kilka miesięcy bardzo solidnie przepracowałem.
Dużo myślałem, mówiłem i trochę pisałem o komunikacji ogólnie i o ukochanym radiu szczególnie.
Dzieliłem się z Państwem tymi przemyśleniami i wypowiedziami.
Ale sporo jeszcze zostało.
Na przykład taki tekst. Dosyć długi, ale myślę, że dobrze mi wyszedł.
Zapraszam. Oto

Dwunastka

5xW + 1xH to wzór fizyczny rozmowy.
Powinniśmy się przecież dowiedzieć, „co”, „kto”, „kiedy”, „gdzie” i „dlaczego”? (5xW = „what”, „who”, „when”, „where”, „why”?) oraz „w jaki sposób” („how”)?
Ale jest jeszcze chemia, a właściwie alchemia rozmowy.

Czytaj dalej »

Pamiętam, jak (czyli porządków przedwakacyjnych ciąg dalszy)

Sierpień 12th, 2014 by darek

Pamiętam, jak w Gdyni jesienią 2013 na konferencji, która nazywała sięVI Spotkania Integralne mówiłem o radiu, którego definicja brzmi „Z”.
W rolach głównych: Zorro, Bauman, Janina Katz, Robin Dunbar i inni.
I – jako guest star (jakże by inaczej): Janusz Korczak.
Zapraszam.

Wyciągnięte spod dywanu, czyli spod sofy.

Sierpień 7th, 2014 by darek

Wyciągnięte spod dywanu, czyli spod sofy.
Bałaganiarstwo czyste. Ale poudawajmy, że to fragment projektu artystycznego „pamiętam, jak…”
Proszę bardzo:
Pamiętam, jak rok temu w Łodzi siedziałem na sofie z Josefem Trattnerem.
O, na takiej, tu ładnie wygląda.
(I z Pawłem Cieślakiem: jakby Państwo chcieli na nas popatrzeć i posłuchać, jak Paweł gra, to proszę bardzo: jesteśmy do dyspozycji ok. 1’50 i 11’50).
Josef Trattner to austriacki artysta.

O, tu ładnie wygląda.
Sympatyczny bardzo, ale trochę dziwny. Dziwny, bo jeździ, żeby siedzieć na sofie (którą ze sobą wozi) z pisarzami.
Potem wydaje książki.
Pisarze piszą teksty, muzycy grają, fotografowie fotografują, filmowcy filmują.
Ach, ci artyści!
A to jest mój tekst z książki Sofa-Polnische Sofafahrten/Z sofą po Polsce (Jakby Państwo chcieli ją kupić, to nie mam nic przeciwko temu, jest tutaj jeszcze jeden egzemplarz).
33 wariacje na sofę i dzień 4 sierpnia 2013 roku.

To będą wariacje.
Bo podróże z sofą po Europie to są wariacje.
Ile ich będzie w jednym dniu, w jednym mieście?
W „Wariacjach na temat walca Diabellego” są 33 (Choć miało być sześć, góra siedem, no – osiem. Ale to już w ostateczności).

Czytaj dalej »